List Kasi (lat 16) z Kielc po uczestniczeniu w Programie Intensywnej Terapii dla Osób z Dysfluencją Mowy w Wiśle w sierpniu 2018 roku

Witam

Na wstępie mojego listu chciałabym serdecznie podziękować wszystkim terapeutom (na czele z doktorem Mieczysławem Chęćkiem) i wolontariuszom, obecnym na turnusie w sierpniu br. za ich oddanie i cierpliwość, bo anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.

Jąkam się odkąd pamiętam. Od dziecka chodziłam do różnych logopedów. Niektórzy pomagali, a niektórzy nie. Dzięki mojej pani logopedzie (do której chodziłam jeszcze w 2016 roku) moja mama dostała numer do doktora. Całą rodziną udaliśmy się na spotkanie z nim. Po kilku długich godzinach doktor wraz z moimi rodzicami postanowili, że pojadę na turnus. Wtedy miałam mieszane uczucia. Nie chciałam, a może nawet bałam się spotkać z ludźmi, którzy też mieli dysfluencję mowy.

Po pierwszym spotkaniu z doktorem zaczęłam wierzyć, że się uda. Że uda mi się pokonać jąkanie. Zaczęłam ćwiczyć przed lustrem i wykonywać telefony, lecz nadal byłam tą zamkniętą w sobie, strachliwą dziewczyną, która bała się mówić. 16.08.2016 r. - tę datę zapamiętam na zawsze. Pierwszy turnus i chwile, wraz z którymi moje życie zaczęło się zmieniać. Po zakończonym turnusie starałam się utrzymać te efekty poprzez dalsze ćwiczenia i telefony. Rok później sama zdecydowałam się na kolejny turnus, żeby małymi kroczkami przezwyciężać tę moją wadę wymowy. W tym roku również podjęłam decyzję, żeby po raz trzeci przyjechać do Wisły i znów zmierzyć się z moim problemem, przed znaczącymi zmianami jakie miały zajść na trasie mojej edukacji.

Tym razem byłam pełna strachu i niepewności. Dokuczał mi fakt, iż zaniedbałam ćwiczenia oraz wizja prawdopodobnej porażki jaką mogłam ponieść. Już od pierwszych dni zamierzałam ostro wziąć się do roboty, by znowu zniwelować część problemu jakim stało się jąkanie (także znacząca logofobia). Każde ćwiczenia i zajęcia były dla mnie dowodem, że tylko dzięki technikom mogę zachować płynne mówienie. Wyjścia do miasta i testowanie tych technik "w realu" były dla mnie wyzwaniem, z którym sobie poradziłam (choć nie zawsze było świetnie). A w trudnych chwilach otuchy dodawały mi słowa jednej z moich ulubionych piosenek: "Nigdy się nie poddawaj. Nigdy się nie wycofuj".

Co jeszcze mi pomogło? Przede wszystkim moja determinacja oraz nagrania z kamer, które wszędzie były obecne. Czasami warto obejrzeć te nagrania i zobaczyć swoje postępy, nawet te minimalne :) Z Wisły wyjechałam z płynnością mowy oraz z myślą, że nie będę się poddawać i stawię czoło jąkaniu. Gdybym miała porównać siebie sprzed dwóch lat, do tej Kasi po trzech turnusach, powiedziałabym, że różnica jest ogromna i dość zauważalna.

Chylę czoło przed doktorem i terapeutami. To wasza wiara pozwoliła mi również w siebie uwierzyć. Bardzo wam dziękuję! Za wszystko. Za zaangażowanie, za cierpliwość, za to, że jesteście. Za ciekawe zajęcia oraz za konsultacje, bo poświęcaliście swój wolny czas, żeby poćwiczyć, nie tylko ze mną, ale ze wszystkimi uczestnikami. Dziękuję również wolontariuszom za wskazówki i rady, które dawali każdemu, kto ich potrzebował. Jednak to prawda, że anioły są wśród nas. To wy nimi jesteście. Jesteście prawdziwymi aniołami w ludzkich skórach. Również moimi aniołami.

Serdecznie pozdrawiam,
Kasia, lat 16.
(Kielce, 10.09.2018)
PS.: Jeśli ktoś chciałby porozmawiać proszę dzwonić do mojej mamy, Marleny.
Marlena: 732 801 712

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30